A tu siedzieć przy stole w tym cichym szałasie:

Przeminąłby rok cały, i jeszcze w tym czasie

Nie skończyłbym powieści o nędzach tej doli,

Pod jaką dusza moja jęczy z bogów woli.

Z rozległej jestem Krety. Rodzic mój imiona838

Znaczne miał; wielu synów powiła mu żona,

I po pańsku się chował szczep ten pracowity

W domu jego. A jam zaś rodził się z kobiety

Kupnej, lecz Hylakowy Kastor, co mnie spłodził.

Równie z prawymi syny ze mną się obchodził.