Lud wielbił go jak boga, kochał bez wyjątku

Gwoli władzy i synów dziarskich, i majątku.

Ale prędko go zmiotła w Hadesu krainy

Śmierć okrutna. Więc butne zaraz potem syny

Los rzucili o podział puścizny ojcowskiej.

Mnie się mało dostało: dom z kawałkiem wioski.

Mimo to wziąłem żonę z bogatego rodu.

Podbitą cnotą moją, bom karny był z młodu

I do boju zuch wielki. Lecz przeszło to wszystko!

Dziś jestem, jakbyś patrzał na gołe ściernisko.