(O losie! Niechbym raczej głowę był położył

Tam w Egipcie, a nieszczęść późniejszych nie dożył!),

Że zaraz pięknie kuty szlem845 mój z głowy zdjąłem,

A cisnąwszy z bark tarczę o ziem z włócznią społem,

Szedłem wprost do rydwanu króla i kolana

Objąwszy całowałem. Serce tego pana

Wzruszyło się, przebaczył, wziął do wozu swego

I od wrogów zasłaniał mnie szlochającego,

Gdyż każdy we mnie mierzył grotem nastawionym,

Chcąc zabić — taka wściekłość była w tłumie onym.