Zsunąłem się po gładkim rudlu w samo morze

I zaraz się piersiami na wodzie położę,

I wiosłując rąk dwojgiem; gdym upłynął kawał

I okręt już daleko za mną pozostawał,

Rzuciłem się do lądu zarosłego lasem

I przycupłem; a oni biegali tymczasem

Szukać mnie, zadyszani, lecz się wnet spostrzegli,

Że na darmo, bo nazad857 do nawy pobiegli,

Aby odbić. Bogowie czuwali nade mną:

Skryli mnie i w tę ustroń zawiedli przyjemną,