Czy mało namartwiły nas te kływe860 wieprze,

Gdy pracę naszą tamci zjadali w najlepsze!”

Rzekł, i srogą siekierą jął rąbać polana.

Pięćroczna karmna locha do izby przygnana

Stanęła przy ognisku. Pastuch o ofierze

Nie zapomniał dla niebian: pobożnym był szczerze.

Jakoż z łba świni wyrwał szczeć i w ogień rzucił

Dla bogów, i z modlitwą do nich się obrócił

Prosząc, by Odys z długiej powrócił podróży.

Po czym wziął odszczypany dębu kawał duży,