I śmiać się do rozpuku, skakać, wygadywać,

Aż z ust wymknie się wróbel, a powróci wołem.

Lecz mnie skończyć wypada, kiedy raz zacząłem.

Oj, czemuż ja nie młody, i nie zuch ten samy,

Jak wtenczas, gdym się skradał pod Ilionu bramy!

Hufce Odys prowadził z Menelajem razem,

I ja trzeci, co za ich stało się rozkazem.

Podkradłszy się pod miejskie warownie wyniosłe,

Obsaczamy je wkoło, a w bagna zarosłe

Trzciną układł się każdy, w pancerz swój zakuty.