Wołał głośno — proroczy sen miałem w tej chwili:

Od okrętów my naszych poszli za daleko.

Niechże który ochotnik kopnie się, a lekko,

Spytać Agamemnona, narodów pasterza,

Czyby nie mógł nam więcej przysłać tu żołnierza? —

Na to podniósł się Toas, syn Andrajmonowy,

I na ziemię zrzucając swój płaszcz purpurowy

Poskoczył do okrętów. Jam porwał płaszcz jego,

Okrył się nim, i spałem aż do dnia białego. —

Gdybym tak jak i ongi młody był i żwawy,