Nadszedł też Menelaos, on grzmiący głos w boju,

Co z łoża od kędziornej Heleny wstał boku.

Gdy go zoczył Telemach, jął w jednym poskoku

Nadziewać na się chiton świetny, a ramiona

Okryła mu szeroka szata narzucona.

Potem wyszedł mołojec na jego spotkanie,

I syn Odysa mówił, gdy przy nim już stanie:

„Atrydo Menelaju! Boski władco rzeszy!

Odeślij mnie do ziemi ojców! Mnie się śpieszy:

Pragnąłbym dzisiaj jeszcze puścić się w tę drogę”.