Kiedy mnie tak się śpieszy; zrób to, mój kochanku!”

Rzekł, a Nestoryd w duchu już wszystko obliczył,

Aby spełnić najlepiej, co sobie druh życzył.

I ta rada najlepszą zdała się w tej mierze,

Że skręcił zaraz końmi nad morskie wybrzeże

I na pokład okrętu jął wynosić dary

Dane od Menelaja, te złote puchary

I te szaty, a nagląc rzekł skrzydlate słowo:

„Śpiesz na okręt i zbieraj czeladź okrętową;

Zwiń się, nim w zamku stanę i ojcu zdam sprawę.