Na to roztropny młodzian: „O, niechże bóg broni,

Abym cię z łodzi wypchnął! Gdy chcesz z nami płynąć,

Wsiadaj! Dzieląc się z tobą, nie damy ci zginąć”.

Tak witając przybysza, wziął mu z rąk spiżowy

Oszczep, i ten na pomost złożył okrętowy;

Sam potem wszedł do środka nawy owioślonej,

Siadł u burty, a przy nim usiadł zaproszony

Teoklymen. Już jedni łódź odcumowali,

Drudzy ład robiąc wewnątrz nawy się krzątali;

Telemach ich naganiał, więc robią, co każe.