I była ona matką dla mnie nie mniej tkliwą.

Ktimena gdy dorosła, jam chłopak był jary —

Wydano ją do Same, a bogate dary

Wzięto za nią. Wraz matka chiton mi chędogi911

A i chlajnę sprawiwszy, toż sandał na nogi,

Wysłała na wieś, coraz kochała mnie czulej.

Dziś już nie mam nikogo, nikt mnie nie przytuli!

Za to pracy mej jakoś błogosławią nieba:

Mam co jeść i pić, gościa przyjmę jak potrzeba,

Lecz od mojej dziedziczki nic mi już nie spadnie,