Nad obiema był królem syn Ormenidowy

Ktesios, mój ojciec, bogom z wejrzenia podobny.

Raz więc okręt Feników, a lud to sposobny

Do żeglugi, lecz chytry, przywiózł był towary

Świecideł rozmaitych. W domu zaś mój stary

Miał Fenijkę wysmukłą i ładną kobietę,

Ręcznych robót świadomą. Feniki te skryte

I chytre ją uwiodły. Jeden z nich, gdy prała,

Przyczepił się tam do niej. Miłość się wplątała.

Bo na miłość niewiasta najłatwiej się łowi,