Helios zgasł, szlaki sczernił mrok już padający,

Gdyśmy się do nadmorskiej przystani dostali,

Gdzie Feniki z ładownym okrętem czekali

Gotowi do wyjazdu na mokre przestworze.

Nas zabrawszy wiatr dobry wyniósł ich na morze

Zesłany od Kroniona. Tak sześć dni i nocy

Płyniem, lecz gdy dzień siódmy nastał z bożej mocy,

Artemis białogłowę oną strzałą zdradną

Przeszyła, aż z łoskotem padła w okręt na dno

Jak rybitwa. Z pomostu zrzucono jej ciało,