Iście tak ojciec syna tuli w swym objęciu,

Gdy z obczyzny mu wraca po latach dziesięciu

Jedynaczek, co tyle trosek926 go kosztował.

Tak samo Telemacha ściskał i całował

Wierny pastuch, jak gdyby nieboszczyka witał,

I łkając, tymi słowy lotnymi go pytał:

„Tyżeś to, światło moje, Telemachu miły?!

Gdyś odjeżdżał do Pylos927, oczy me zwątpiły,

Czy cię kiedy już ujrzą. Pójdźże tu, kochanku,

Przyjrzę ci się, nacieszę, patrząc bez ustanku