Pustką-ż stoi pajęczyn li nakryta siatką?”

Wódz pasterzy Eumajos na to: „Z twoją matką

Zawsze jedno: niezłomna na zamku swym siedzi

Odpierając napaści; dzień i noc się biedzi

I usycha w tęsknicach, łzami wciąż zalana”.

Rzekłszy to, włóczń spiżową odjął z rąk młodziana,

A ten, gdy próg kamienny do izby przestąpił,

Zaraz ojciec Odysej z miejsca się ustąpił,

Lecz go Telemach wstrzymał:

„Gościu! Siedź, gdzieś siedział!