Przerażać się i dziwić tobie czyż przystoi,

Kiedy własny twój ojciec przed tobą tu stoi?

Innego się Odysa nie spodziewaj widzieć:

Jam jest ten, co się długo miał błąkać i biedzić,

By po latach dwudziestu wrócił w kraj ojczysty.

Sprawa to Atenei, mojej oczywistej

Opiekunki, gdyż ona jak chce mnie przemienia.

Tylko co byłem żebrak odarty z odzienia,

Teraz masz mnie mołojcem, w stroju ślicznie lśniącym.

Łatwo bóstwom, w szerokim niebie mieszkającym,