Dalej więc! Łódź najchyższą wyprawić na morze

Z tęgimi wioślarzami! Niech pędzi, co może,

I tamtych957 uwiadomi, by wracali do dom”.

Tak rzekł; wtem Amfinomos twarz zwrócił ku wodom

Tam w zatoce, i nawę ujrzał w pełnym biegu,

Z żaglem zwisłym, wiosłami pędzoną do brzegu.

Śmiechem parsknął, i mówił do drużyny swojej:

„Nie trzeba już posyłać; okręt w porcie stoi.

Bóg ich natchnął widocznie lub też sami oni

Widząc żagiel, nie mogli dopaść go w pogoni”.