A w noc lotny nasz okręt wciąż po morzu krążył

Do rana, by Telemach uciec nam nie zdążył

I śmierć poniósł. Lecz widać, że bóstwa go strzegą,

Kiedy do dom powócił. Co bądź, tu śmierć jego

Musimy przygotować — już się nie wyśliźnie!

Bo dopóki on żyje, nikt z nas ani liźnie

Tego, czego tak pragniem. Dzieciak to układny

I zna się się chytrościach; a jaki poradny!

Zresztą i lud nie całkiem sprzyja nam jak wprzódy.

Zabić go, nim achajskie na wiec zwoła ludy: