W progu szczytnie sklepionej izby się wstrzymała

I na lice namiotkę961 zapuściwszy z głowy,

Łajała Antinoja donośnymi słowy:

„Ty szalbierzu, warchole! Choć wszyscy cię cenią

I co najlepszym w rzędzie rówienników mienią

Tak rozumem, jak mową — lecz bajka to taka!

Mów! Dlaczego chcesz śmiercią zgładzić Telemaka

I pomiatasz nieszczęściem, które bóg ma w pieczy?

Grzeszy, kto jest przyczyną niedoli człowieczej!

Czyś zapomniał, jak ojciec twój, przez lud ścigany,