Łatwiej w mieście niż na wsi; niejeden coś da mi

I z łaski nie odmówi żebrakowi strawy.

Za stary ja już na wieś i do pracy krwawej,

Bym robił, co się panu mojemu podoba;

Ty idź, a my z pastuchem wnet ruszymy oba.

Lecz wprzód chciałbym się ogrzać; cieplej też na dworze

Zrobi się, bo ten łachman ogrzać mnie nie może;

Chłód zdrowiu wadzi, a stąd do miasta daleko”.

Tak mówił, a Telemach i szybko, i lekko

Z zagrody wybiegł, myśląc o zagładzie gachów.