Ta objąwszy w ramiona syna łzą obficie

Zrosiła, w oba oczy, lice całowała

I głośno łkając tymi słowy go witała:

„Wracasz mi, Telemachu, wracasz, mój jedyny!

Zwątpiłam, czy cię ujrzę — wszak z twojej to winy,

Żeś wbrew woli matczynej popłynął do Pylu969

Dla odszukania ojca tam, po latach tylu.

Opowiedz, coś w tej drodze widział? Jakie wieści?”

Na to rzekł Telemach: „Nie budź mych boleści,

Matko moja! Żal próżny serce by mi skrwawił!