A ten, jak dziad żebrzący, we dwoje się skuła,

I wlecze się o kiju, okryty w łachmany.

Owoż krocząc po ścieżce kamieńmi zasianej,

Weszli w miasto; stanęli u cembrzyn krynicy

Misternych, gdzie brał wodę mieszkaniec stolicy.

Itak, Nerit, Polyktor982 wznieśli ową studnię,

Którą wilgoć lubiące topole przecudnie

Ocieniały dokoła, a chłodny ze skały

Zdrój tryskał. Nieco wyżej ołtarzyk był mały,

Poświęcony boginkom983; przechodzień tam stawał