Wkrótce się i Odysej do izby przemyka:

Istny dziadek żebrzący, obciążony laty,

Pełzł o kiju, okryty w łachmany i łaty,

I siadł na jaworowym progu, oparł głowę

O misternie rzeźbione odrzwia cyprysowe,

Które cieśla przyciosał do miary jak trzeba.

Zaś Telemach z pięknego kosza bułkę chleba

Wyjął i mięs nabrawszy, co garść objąć może,

Przywołał Eumajosa i rzekł mu: „Niebożę,

Weź to, zanieś dziadkowi, i poradź, niech wkoło