Tak rzekł, datek w garść przyjął, potem go złożywszy

U nóg swoich na torbie starej połatanej,

Pożywał, a pieśniami brzmiały zamku ściany.

Lecz gdy skończył, a boski pieśniarz przerwał śpiewy,

A w izbie podniósł wrzawę tłum gachów zgiełkliwy,

Wtedy Odysej ujrzał przed sobą Palladę,

Ta go skłoniła obejść biesiadną gromadę

I pozbierać od gachów stołu odrobiny,

Gdyż po tym pozna winnych i tych, co bez winy —

Co jednak nie przeszkadza, że głowy ich padną,