Szedł więc w kolej i prośbą błagał ich układną

I rękę tak wyciągał jak zwykle żebraki.

Każdy dał coś z litości, lecz taki owaki

Nuż się dziwić i pytać: skąd on, jak się zowie?

Na to koziarz Melantios mówił w tej osnowie:

„Słuchajcie, dziewosłęby992 o rękę królowej!

Widok tego przybysza dla mnie nie jest nowy;

Widziałem, jak go świniarz prowadził przez drogę,

Lecz co zacz i skąd rodem, powiedzieć nie mogę”.

Wtem Antinoj łajaniem napadł na pastucha: