„Przestań już tę szermierkę prowadzić daremnie,

Antinoj, wiesz, jak umie dociąć nieprzyjemnie

Językiem i jak tamtym głowy poprzewracał”.

Rzekł i do Antinoja mowę swą obracał:

„Pięknie dbasz o mnie, pięknie, jakby ojciec wtóry,

Jeśli tego przechodnia za zamkowe mury

Chcesz grubiaństwem wypłoszyć. O, niechże bóg broni!

Raczej opatrz go, hojnej nie pożałuj dłoni.

Ni ja, ni matka moja, ni kto bądź z czeladzi

Za złe-ć tego nie weźmie: owszem, będą radzi.