Lecz darmo! To uczucie obce sercu twemu;

Wolisz sam zjeść niż kęsek ustąpić drugiemu”.

Ofuknął go Antinoj, tą mową dotknięty:

„Co tam gadasz, młokosie butny i nadęty!

Gdyby on tyle kęsów nazbierał w tym tłoku,

Tobyśmy się zwolnili odeń na ćwierć roku”.

To rzekłszy spopod stołu wyciągnął podnóżek,

Na którym nogi wspierał; trząsł nim wśród pogróżek.

Lecz inni za to hojnie tkali w wór dziadowski

To mięsiwa, to chleby, i już Odys boski