To ostatnie za lepsze w tym razie uznaje;

Inaczej podejrzewać mogliby Achaje.

Więc obaj wpadli na się, Iros w prawe ramię

Uderzył Odyseja, a ten mu kość łamie,

Palnąwszy w kark pod uchem, aż krew buchła z gęby.

Z krzykiem runął na piasek, dzwoniły mu zęby,

Nogi ziemię kopały. Gachowie weseli

Wznieśli ręce i wraz się do rozpuku śmieli.

Zaś Odys go za nogę przez całe podwórze

Przewlókłszy aż do bramy, posadził przy murze,