Wstrzyma się w świetnym progu świetlicy sklepionej,

Na twarz od głowy spuszcza srebrzyste zasłony,

A dwie panny stanęły po każdym jej boku.

Gachom nogi zadrżały, tyle w niej uroku,

I każdy chciałby łoże podzielać królowej.

A wtem ona do syna rzekła tymi słowy:

„Synu mój! Coś twój umysł i wola się chwieje!

Małym będąc, robiłeś większe mi nadzieje,

A teraz, kiedyś podrósł, wyszedł na młodziana,

I każdy w tobie widzi całą gębą pana,