Nawet obcy się dziwią twej dziarskiej postaci —

Czemuż zdrowy rozsądek u ciebie nie płaci?

Jakąż zgrozę spełniono tu w twej obecności?

Tyżeś dał sponiewierać jednego z twych gości?

Jak to? Gość, który w domu naszym się znachodzi1018,

Obelgi miałby doznać? O! to nie uchodzi!

Na ciebie hańba spadnie, ludzie tobą wzgardzą!”

Na to roztropny młodzian: „Matko! O, i bardzo

Twoje to oburzenie czuję i rozumiem,

A chociaż od dobrego złe odróżnić umiem,