Czyżeś wińskiem się upił, czy tak ze zwyczaju,

Co ślina ci przyniesie, bajesz, hardy baju?

Czy ci łeb się zawrócił, żeś zbił Ira, dziada?”

Rzekłszy, chwycił za stołek — wżdy Odys przypada

Do kolan Amfinoma, chroniąc się pocisku

Eurymacha; zaś stołek, lecąc, trafił w ścisku

Cześnika w prawą rękę, aż mu dzban z łoskotem

Wypadł, a on sam na wznak przewrócił się potem.

Gachowie na to wszczęli tumult w izbie całej,

I mówili — ich słowa wkoło obiegały: