Precz z izby na spoczynek do świetlicy swojej,

Gdzie zwykle snu zażywa, gdy się w dzień uznoi.

Jakoż legł i jutrzenki oczekiwał świętej.

Odys zaś w wielkiej izbie tym był zaprzątnięty

Wraz z Ateną, jak wyciąć do nogi tych wrogów.

Penelopeja z górnych schodziła już progów,

Podobna z Afrodytą złotą, ubóstwioną,

Przy ogniu krzesło dla niej własne postawiono,

Srebrem, kością słoniową misternie obite

Ręką cieśli Ikmalia, a skórą nakryte,