Szli Argeje1040, a z nimi Odys, szczęście moje.

Niechby on był powrócił i żył razem ze mną,

Sławą bym zajaśniała nie taką nikczemną!

Dziś z tęsknoty usycham, a różnych klęsk mnóstwo

Wciąż zsyła na mnie jakieś nieprzyjazne bóstwo.

Ilu bowiem władyków mieszka w tej tu stronie

Na lesistym Zakyncie, Samie, Dulichionie

I tych, którzy w słonecznej Itace rej wodzą —

Wszyscy drą się do ręki mojej i dom głodzą,

Przeto mało się troskam o biednych żebrzących