Przędza wniwecz by poszła — a mnie idzie o to,

Aby miał piękny całun Laertes mój stary,

Gdy go w czarnej godzinie śmierć weźmie na mary.

Toż szydziłyby ze mnie achajskie kobiety,

Gdyby pan taki wielki leżał nie okryty. —

Tak rzekłam wybiegliwie, i zmiękły ich serca.

Odtąd dniem pracowałam około kobierca,

Porąc1044 nocą przy żagwiach, com we dnie utkała.

Takem ich przez trzy roki wciąż oszukiwała.

Lecz gdy czwarty przyniosły pór odmienne lica,