Nic bardziej nie starzeje ludzi niż los srogi!”

Rzekła, a cna staruszka, twarz ukrywszy w dłoni,

Ozwie się żałośliwym głosem i łzy roni:

„Oj! Nieszczęsneż to dziecko! Bóg się tak rozsrożył

Przeciw niemu, choć sercem on bogom się korzył.

Nikt z ludzi pobożnością nie wyrównał jemu:

Nikt więcej lędźw’ nie spalił bogu piorunnemu

W nadziei, że się błogiej starości doczeka,

A i własnego syna wychowa na człeka!

A teraz dnia powrotu zaprzeczył mu zgoła!