— Niech pani siada, o, tu. Tak, na tę odległość będę rozsądny, ale przynajmniej będę mógł patrzeć na panią.

I zaczyna obszernie opowiadać to przedsiębiorstwo, którego autorem był bankier du Tillet, przerywając sobie od czasu do czasu, aby wtrącić:

— Och, cóż za śliczna drobna nóżka... Pani jedna posiada taką nóżkę... Zatem du Tillet zaczął się układać... Co za uszko... Czy mówił kto pani, że pani ma uszko wprost rozkoszne?... I du Tillet miał rację, bo sąd wmieszał się już w tę sprawę... Lubię drobne uszka, niech mi pani pozwoli zdjąć z niego odcisk gipsowy, a zrobię wszystko, co pani zechce. Du Tillet skorzystał z tego, aby wpakować wszystko na kark temu fujarze, mężowi pani... O! Cóż za śliczna materia269... Jest pani ubrana wprost bosko...

— Więc mówił pan, że...

— Czyż ja sam wiem, co ja mówię, podziwiając tę główkę godną Rafaela?

Przy dwudziestym siódmym pochlebstwie syndyk zaczyna się wydawać Karolinie człowiekiem nader inteligentnym: odwzajemnia mu się uprzejmością i odchodzi, nie poznawszy do końca historii przedsiębiorstwa, które, w swoim czasie, pochłonęło trzysta tysięcy franków.

Ta mała niedola może mieć mnóstwo wariantów.

Przykład

Adolf jest odważny i porywczy; przechadza się z żoną po Polach Elizejskich; jest tłum i w tym tłumie niektórzy młodzi ludzie bez wychowania pozwalają sobie na żarciki zbyt namacalne: Karolina znosi to, udając, że nic nie spostrzega, aby oszczędzić swemu mężowi pojedynku.

Inny przykład