— Ani trochę. Jak pani sypia?

— Na boku.

— Dobrze; na którym?

— Na lewym.

— Dobrze; ile materacy ma pani w łóżku?

— Trzy.

— Dobrze; a czym wypchane?

— Czym? Pewno włosiem...

— Dobrze; niech się pani trochę przejdzie tutaj... Och, ale proszę iść swobodnie, tak jak gdyby nikt na panią nie patrzył.

Karolina posuwa się elastycznym krokiem, uwypuklając swoje kształty w sposób godny cór Andaluzji.