będzie to drugi Aristarch142; pewno nie powie: «i po cóż

martwić przyjaciół fraszkami!» Ale te fraszki w istotną

biedę wprowadzą, gdyć krzywo przyjmie i wydrwi publiczność.

Jak przed człowiekiem, którego trapią żółtaczka, lub brzydka

świerzba143, lub szały świąteczne, albo też Diana144 w swym gniewie,

tak przed szalonym poetą człowiek rozsądny ucieka,

ani go nie tknie; niebaczni idą z nim, żaczki go dręczą.

Gdy się on włóczy z zadartą głową do góry, puchając

wiersze, jeśli gdzie wpadnie w studnię, lub jamę, jak ptasznik

kosy po lasach wabiący, może bez końca: «ratujcie!»