Chwila się zbliża... och, aby przytomnie tylko, aby przytomnie... i w dzień, w dzień koniecznie...

Spowiadać się nie mogę, nie chcę. Czego ta Sawicka mnie dręczy? A i Amelka także... Nie wierzę — nie mogę... Po co? I tak zgniję... Nie chcę kłamać.

20 kwietnia

Dlaczego oni nie chcą mnie zrozumieć? Dlaczego Stach mnie jeszcze namawia, kiedy sam nie wierzy? Mówią o jakimś polepszeniu, o łasce boskiej, o jakichś wypadkach... To ironia gryząca... Jak kruki mnie obsiedli, spokoju mi nie dają...

Czyż nie można i bez tego skonać? Ja już się bronić nie mogę przed nimi; nic nie mówię, a oni myślą, że słucham ich nawracań. A ta Sawicka... czego ona mi spokoju nie daje?

Wreszcie to mnie oburza, wstrętem przejmuje. Nie chcę popełniać podłości hipokryzji, nawet względem tego Boga, w którego nie wierzę. Umiem szanować cudze świętości...

A te sceny przy tym! a ten dzwonek, ta gromnica i woda święcona!...

Wreszcie, jaki ksiądz da mi rozgrzeszenie? bo ja kłamać nie będę...

21 kwietnia

Trudno, zgodziłem się, wymogli to na mnie. Stach ma się zająć sprowadzeniem księdza i wtajemniczeniem go we wszystko. Bo mnie by w gardle uwiązł akt wiary...