Jeden z tyłu dla męża, z przodu dla jejmości.

Punkt piąty: a broń Boże! — Zląkłem się. A czego?

»Trafia się — rzekli krewni — że z zdania wspólnego252

Albo się węzeł przerwie, albo się rozłączy253

»Jaki węzeł?« »Małżeński«. Rzekłem: »Ten śmierć kończy«.

Rozśmieli się z wieśniackiej przytomni254 prostoty.

I tak płacąc wolnością niewczesne255 zaloty,

Po zwyczajnych obrządkach rzecz poprzedzających

Jestem wpisany w bractwo braci żałujących.

Wyjeżdżamy do domu. Jejmość w złych humorach: