Dzieląc fawor jak wilgoć w drzewie przez zawiązki,

Z pnia w konary, z konarów przesącza w gałązki.

O barwie305 faworytów niech się nikt nie pyta.

Poznać z miny zuchwałej sługę faworyta.

Choć nierówne teatrum306, gdzie są umieszczeni,

Co pan w izbie, to słudzy dokazują w sieni.

Paweł, co w dworskiej służbie lat strawił trzydzieści,

Śwista z szpakiem ministra, z psem się jego pieści,

Podchlebuje lokajom, z lauframi się wita,

Dobrze mu się też każda nadaje wizyta;