Uszy pieszczone panów, do pochwał przywykłe,

Za korzyść biorąc brzęki łudzące i znikłe,

Słyszą pochwałę zbrodni, jak by cnotą była:

Wieleż dzielność431 milczenia zbrodni poprawiła!

Zdało się być przystępne, lecz umysł, co błądził,

Świętą niemotę z czasem, czym była, osądził.

Serc niewinnych okraso, skromności i wstydzie,

Nie daj się szerzyć słowom ku twojej ohydzie,

Wznoś żądze432 ku milczeniu, ażeby cię strzegło.

Mniej od miecza rażonych na placu poległo