Ten perskie gerydony134, ów japońskie skrzynie,

Pełno muszlów zamorskich, afrykańskich ptaków,

Wrzeszczą w klatkach papugi, krzyk szczygłów, świst szpaków,

Bije zegar kuranty135, a misterne flety

Co kwadrans, co godzina dudlą menuety.

Wchodzi pan, pasie oczy nowymi widoki,

Zewsząd gładkie podchlebstwa i ukłon głęboki;

Znają się na wielkości i pan na niej zna się,

A chociaż do mówienia z gminem uniża się,

Zna, czym jest. Wszyscy »wiwat« skoro tylko kichnie.