Dała sufit a na nim Wenery Ofiarę53.
Już alkowa54 złocona w sypialnym pokoju,
Gipsem wymarmurzony55 gabinet od stroju.
Poszły słojki z apteczki, poszły konfitury,
A nowym dziełem kunsztu i architektury
Z półek szafy mahoni56, w nich książek bez liku57,
A wszystko po francusku; globus na stoliku,
Buduar szklni się złotem, pełno porcelany,
Stoliki marmurowe, zwierściadlane ściany.
Zgoła przeszedł mój domek warszawskie pałace,