Modna Filis gardziła sercem domatora.

I ja byłbym nią wzgardził; ale punkt honoru,

A czego mi najbardziej żal, ponęta zbioru19,

Owe wioski, co z mymi graniczą, dziedziczne,

Te mnie zwiodły, wprawiły w te okowy20 śliczne.

Przyszło do intercyzy21. Punkt pierwszy: że w mieście

Jejmość przy doskonałej francuskiej niewieście,

Co lepiej (bo Francuzka) potrafi ratować,

Będzie mieszkać, ilekroć trafi się chorować.

Punkt drugi: chociaż zdrowa czas na wsi przesiedzi,