Bose, zziębnięte w śnieżystej wichurze,

I dusza moja już litością płacze,

I już ci cały, jak pachołek, służę...

Przyszedłeś ku mnie, ty płazie człowieczy,

Z odgniotem jarzma na schylonym grzbiecie,

I już ma dusza ciemiężcom złorzeczy,

Już w twej obronie bicz rzemienny plecie...

Przyszedłeś ku mnie, dzierżycielu pięści,

I pokazując nabrzmiałe ramiona —

„Glob się z tej mocy rozpadnie na części,