O zacny wojewoda,
Boś pozbył towarzysza i cnotliwej żony,
Której dobroć, której wstyd10 jest niewysłowiony.
Ale byś dobrze, wziąwszy lutnią Orfeowę,
Wstąpił w łódź Charonowę
I nawiedził podziemne, niewesołe kraje11,
Gdzie słońce swych promieni nigdy nie podaje,
Nie zyszczesz12 dusze, która dotkła raz napoju
Niepamiętnego zdroju13.
Przeto cierpliwość sama nalepsza w tej mierze,