— Straszliwa i krwawa głowo, przestań mnie ścigać i nie wyrzucaj mi mimowolnego morderstwa.


Gdy don Roque domawiał tych słów, zdało mi się, że słońce chyli się już ku zachodowi, nie mając zaś z sobą zegarka, zapytałem go o godzinę.

To zapytanie obruszyło nieco Busquera, zmarszczył czoło i rzekł:

— Mniemam, don Lopez Soarez, że gdy przyzwoity człowiek ma zaszczyt opowiadać ci swoją historię, wtedy nie należy przerywać mu w najbardziej zajmującym miejscu, chyba że chcesz mu dać poznać, że jest, jak to my Hiszpanie nazywamy, pesado, czyli nudziarzem. Nie myślę, aby podobny zarzut mógł się do mnie stosować i dlatego ciągnę moją rzecz dalej.

Widząc, że sprawiłem wrażenie krwawej i straszliwej głowy, nadałem rysom mojej twarzy jak można najokropniejszy wyraz. Mój nieznajomy, nie mógł wytrzymać, wyskoczył z łóżka i uciekł z pokoju. Wszelako nie był sam. Młoda jakaś kobieta obudziła się, wyciągnęła spod kołdry dwa śnieżne ramiona i spostrzegłszy mnie, wstała, zamknęła drzwi na klucz, po czym dała mi znak, abym wszedł. Drabina była nieco za krótka, wsparłem się więc na ozdobach architektonicznych i postawiwszy śmiało nogę, wskoczyłem do pokoju. Młoda kobieta, przypatrzywszy mi się bliżej, poznała swoją omyłkę, ja także spostrzegłem, że nie byłem tym, na którego czekano. Tymczasem kazała mi usiąść, okryła się szalem i usiadłszy o kilka kroków ode mnie rzekła:

— Muszę panu wyznać, że czekałam na jednego z moich krewnych, z którym miałam pomówić o pewnych sprawach dotyczących naszej rodziny, i pojmujesz pan, że jeżeli miał wejść oknem, zapewne nie byłby tego uczynił bez nader ważnych powodów. Co zaś do pana, nie mam zaszczytu znać go i nie rozumiem przyczyny, dla której przychodzisz do mnie w godzinie niewłaściwej do oddawania odwiedzin.

— Nie miałem zamiaru — odrzekłem — wchodzić do pani pokoju, chciałem tylko wznieść moją głowę do wysokości okna, aby się dowiedzieć, jak to mieszkanie wygląda.

Naówczas uwiadomiłem gospodynię o moich upodobaniach, zajęciach, młodości i o spółce, jaką zawarłem z czterema towarzyszami, którzy mieli dopomagać mi w przedsięwzięciach.

Młoda kobieta słuchała mnie z wielką uwagą, po czym rzekła: