Następnie, oprowadził mnie po swoim obserwatorium, pracowni i wszystkich kątach swego tajemniczego mieszkania.

— Racz mi objaśnić — rzekłem do niego — czy twoja sztuka zasadza się na czymś rzeczywistym? Powiedziano mi bowiem, że jesteś astrologiem, a nawet czarnoksiężnikiem.

— Chcesz zobaczyć próbę? — przerwał Mamun. — Spojrzyj w to weneckie zwierciadło, ja tymczasem pójdę zamknąć okiennice.

Z początku nic nie spostrzegłem, po chwili jednak tło zwierciadła zdawało się z wolna rozjaśniać. Ujrzałem księżniczkę Manuelę z dziecięciem na ręku.


Gdy Cygan kończył te słowa i wszyscy natężaliśmy słuch, ciekawi co się dalej stanie, jeden z jego hordy przyszedł zdawać mu sprawę z dziennych czynności.

Oddalił się i już go więcej tego dnia nie widzieliśmy.

Dzień pięćdziesiąty dziewiąty

Nazajutrz z niecierpliwością oczekiwaliśmy wieczoru. Cygan zastał nas już od dawna razem zebranych. Zadowolony z zainteresowania, jakie mu okazywaliśmy, nie dał się nawet prosić i sam zaczął mówić w te słowa:

Dalszy ciąg historii naczelnka Cyganów