Dalszy bieg życia. Dokupowanie gruntu. Pożyczki. Cegielnia. Wapniarnia i walka konkurencyjna. Kółko rolnicze. Podatki. Podróże do Krakowa, na Ruś, do Królestwa Polskiego i inne. Kształcenie dzieci. Jak doszedłem do majątku i znaczenia między ludźmi.

Wracam do skreślenia dalszego biegu mego życia i spraw osobistych.

Co się tyczy mojego gospodarstwa to, mając na razie — jak już wspomniałem — tylko cztery morgi gruntu, zacząłem myśleć, ażeby go więcej nabyć, iżby to wystarczyło na utrzymanie rodziny. Dokupywałem tedy po kawałku z wolnej ręki i doszedłem z czasem do trzynastu morgów.

Mianowicie koło roku 1874 i w następnych latach nabyłem około pięć morgów z gospodarstw, które upadły wówczas w całości lub w części wskutek pijaństwa ich właścicieli i lichwy żydowskiej. Z tego około trzy morgi kupiłem z pierwszej ręki wprost od gospodarzy, a dwa morgi dopiero od Żyda. Morga wypadała wtedy przeciętnie po 200 złr i dochodziła do 400 złr, jeżeli kto kupował mniejsze kawałki i w dogodnym dla siebie położeniu. Tak ja płaciłem i inni gospodarze, którzy wtedy zaczęli brać się do kupna ziemi, pobudzeni wolnością dzielenia gruntów i zaprowadzeniem hipoteki, ale Żydzi zagarniali wówczas grunta za bezcen, a to za pomocą lichwy, o czym już pisałem.

Koło roku 1890 kupiłem znowu około cztery morgi po gospodarzach, którzy wyjeżdżali na Ruś. Wszystko odkupiłem wtedy dopiero od Żydów, dając im od ręki 200 złr zarobku, bo wprost od wychodźców trudno się było dokupić. Morgę płacili jeszcze wtedy przeciętnie po 400 złr i w ogóle do czasu wychodźstwa zarobkowego, które się rozwinęło koło roku 1895, ceny ziemi tak w Dzikowie, jak i w innych wsiach tutejszego powiatu podnosiły się nieznacznie i dopiero od czasu tego wychodźstwa podskoczyły nagle w górę, tak że za morgę płacili po 3000 koron.

*

Grunt był wprawdzie dawniej tani, ale za to o pieniądze było bardzo trudno: nie było takich, jak są dzisiaj, kas pożyczkowych i procenta były lichwiarskie. Ja miałem w owym czasie z tym dobrze, że gdym chciał pożyczyć pieniędzy, to mogłem w każdym razie dostać pożyczkę na 10 procent, a najwyżej na 15, a kredyt taki zdobyłem sobie głównie przez to, że dług spłacałem rzetelnie na termin. Nie pamiętam, żeby mi kto dwa razy mówił o swoją należytość, i zginąłbym od wstydu, gdyby mnie ktoś słusznie skarżył o swoje do sądu.

W całym też moim życiu nigdy o dług nie byłem skarżony i kosztów z tego tytułu nie miałem nigdy żadnych. Tym zjednałem sobie takie zaufanie, że z czasem nawet nieznane mi Żydki, gdy zaręczali swoje córki, przychodzili do mnie i prosili o przyjęcie pieniędzy, które chcieli jako wiano córek u mnie na procent ulokować, i w takich razach otrzymywałem pożyczkę na dogodnych warunkach. Na zabezpieczenie zaś pożyczki wystarczyło, żem dał prosty kwit z podpisem, nawet bez świadków.

Nie piszę tego, aby się chwalić, ale dla przykładu tym, którzy pożyczki zaciągają, a nie troszczą się o rzetelne oddanie i narażają się na skargi, procesy, koszta sądowe i utratę kredytu.

Trudno było obejść się bez pożyczek, skoro — jak wspomniałem — dokupiłem dziewięć morgów gruntu, a nadto zabrałem się do przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych i miałem inne znaczne wydatki, o czym będzie w dalszym ciągu. Trzeba było pożyczać już nie stówkami, ale tysiączkami.